Hiszpański sylwester – co robią oni, czego nie robimy my?

Przydarzy mi się uczcić tegoroczny Nowy Rok w Hiszpanii i zanim do tego dojdzie wolałam dowiedzieć się, w co wdepnęłam. Co robią oni, czego nie robimy my?

Czytaj dalej „Hiszpański sylwester – co robią oni, czego nie robimy my?”

Reklamy

Dlaczego farbowanie się na rudo może zagrażać prywatności i co robić, gdy nożyczki biurowe to za mało?

Wizyty u fryzjera od zawsze bywały dla mnie stresujące. Podcinanie końcówek nożyczkami biurowymi wystarczało do czasu, kiedy nie wpadłam na pomysł farbowania swoich dziewiczych włosów na rudo. Przed każdą wizytą zwykle wiem, co mnie czeka. W salonach fryzjerskich trafiam na drobne, gadatliwe panie, które za wszelką cenę chcą dotrzeć do samej głębi mojego życia prywatnego. Istnieje parę ważnych powodów i nasyconych mądrością myśli, z powodu których nie chcę rozmawiać z fryzjerami. Oto kilka luźnych fistaszków z mojej piątkowej wizyty, kiedy okropnie mocno padał deszcz, a nożyczki mówiły ludzkim głosem.

Czytaj dalej „Dlaczego farbowanie się na rudo może zagrażać prywatności i co robić, gdy nożyczki biurowe to za mało?”

Jak nie pisać maili do profesorów i komu nie dedykować wierszy

„Panie doktorze, profesorze, ojcze wszechwiedzący i matko moich wszystkich marzeń o zaliczeniach…”

Wy też je piszecie. Przemyślane, zawierające wszystkie wymagane elementy, bo nawet temat i stopkę. Błagalne, z prośbą o przebaczenie. Pełne szacunku, zwrotów grzecznościowych i wielkich liter. W tej części życia uczelnianego grzęznę. W tej oficjalnej kategorii egzystencji się nie odnajduję. Jestem młoda i głupia, dlatego mi wybaczają. Często nie czuję, czego robić „nie wypada” i mimo że mama próbowała mnie wychować, aż do soczystych 21 lat pozostałam na jej nauki bardzo odporna.

Czytaj dalej „Jak nie pisać maili do profesorów i komu nie dedykować wierszy”

Dlaczego chłopakom nie warto robić herbaty?

Czytałam ostatnio na pewnym blogu, bardzo piękny artykuł. Serio bardzo piękny. Nie wzruszyłam się, chociaż tekst płynął, jak ciepła czekolada. Wchodził dobrze i generalnie klasyfikował się w kategorii „ładna smutna piosenka zranionej nastolatki”, szkoda tylko, że był pisany przez dorosłą kobietę, a w dodatku matkę.

Czytaj dalej „Dlaczego chłopakom nie warto robić herbaty?”

9 fajnych myśli na 9 miesięcy podróżowania

Ten czas to znacznie więcej niż zaawansowana obsługa Google maps i lepsza orientacja w terenie. Nie jestem Ci w stanie powiedzieć ile mam teraz lat. Spędzam przyjemny czas na niedoborze zazdrości o cudze życie, nadmiarze szczęścia i w przeświadczeniu, że nie mam wszystkiego, ale mam wszystko to, co ważne. Po 9 miesiącach podróży, przebiegło mi przez głowę 9 fajnych myśli.

Czytaj dalej „9 fajnych myśli na 9 miesięcy podróżowania”

A mama mówiła: „Co Ty robisz, dziecko?”

Moja mama jest cool. Potrafi popijać ze mną mocne drinki i swoją zajebistością odrobinę zawstydzać mnie przed znajomymi. Jak to każda cool mama na moje pomysły zwykle reaguje pełnym akceptacji „aha”, ale wyprowadzka do Lwowa, samotny autostop i dziekanka to odrobinę za dużo na jej świętą cierpliwość. Mimo wszystko z wyrozumiałością słuchała na skajpie o moich bezdomnych nocach, zboczeńcach i wyrzucaniu z mieszkań. W pewnym momencie zapytała, czy nie mam wrażenia, że marnuję rok? Byłam zła, bo zadała pytanie, które męczyło mnie od dłuższego czasu.

Mam wrażenie, że dziekanka to prosty wybór tylko jeżeli zaszło się w planowaną ciążę. W każdym innym wypadku budzi wątpliwości, podejrzewanie samego siebie o lenistwo i odpuszczanie studiów. Kiedy pod koniec września dostałam ostateczną zgodę na urlop, wróciłam do domu, usiadłam na krześle i nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Błąkało mi się wtedy po głowie kilka szarawych myśli i wątpliwości.

Czytaj dalej „A mama mówiła: „Co Ty robisz, dziecko?””

Autostop w Hiszpanii, czyli pijani polscy kierowcy i marokańskie prostytutki

Ten wpis jest tylko miedzy nami, bo mama nie może się dowiedzieć, ale mimo wszystko możesz szerować.

Było wcześnie rano i jak zawsze w Hiszpanii cholernie ciepło. Benalmadena, wybrzeże, za mną ciężkie doświadczenia z libańskim zboczeńcem, jadę do Granady. Szłam chodnikiem, jak gdyby nigdy nic, z plecakiem wagi ciężkiej, prawdopodobnie wywołującym skoliozę, aż do najbliższej stacji benzynowej. Tam zatrzymałam się na chwilę, by popytać. W tym wypadku zawsze jestem miła. W tym wypadku warto.

Czytaj dalej „Autostop w Hiszpanii, czyli pijani polscy kierowcy i marokańskie prostytutki”