12 fundacji na 12 miesięcy

W związku z tym, że skrzętnie realizuję postanowienia noworoczne, zgodnie z obietnicą dzielę się z Wami dwunastoma fundacjami, które zdecydowałam się wspierać w tym roku. Może się zainspirujecie, może nie. Może wększość ludzi stwierdzi, że nie ma na to czasu, że ich to nie obchodzi i tak czy siak nie ma na nic wpływu, tocząc się przez życie pozbawiona możliwości wyboru czy zmiany. Mimo to wypisuję te 12 punktów, bo wciąż tli się we mnie iskra nadziei dla naszego zepsutego wyuczoną bezradnością społeczeństwa.

Czytaj dalej „12 fundacji na 12 miesięcy”

Reklamy

Carte blanche

W końcu przyszedł czas na kolejną carte blanche. Zaliczyłam w tym roku 25 lotów, kilka drobnych sukcesów studenckich i towarzyskich. To tyle w kwestii podsumowań, biegnę dalej!

Dobrze mieć chwilę na podsumowanie, jednak całkiem niedorzeczny wydaje się fakt, że pewnego dnia roku wszystko nagle zaczyna liczyć się od nowa, co daje nam złudzenie, że zaczynamy z czystą kartą. Jest mi jednak wszystko jedno, bo jeśli złudzenia działają na naszą korzyść, to niezależnie od ich racjonalności powinniśmy umieć z nich korzystać. W przypływie flow i inspiracji zapraszam na listę moich postanowień noworocznych.   

Czytaj dalej „Carte blanche”

O różnicach kulturowych, ładnym płocie i przypływie geniuszu w przypływie skrępowania.

Było piękne wrześniowe popołudnie w Madrycie, kiedy po pokonaniu trzydaniowego obiadu, zebrałam w sobie tyle siły, aby wyrzucić śmieci. Jestem jedyną osobą w domu, zaryzykuję nawet stwierdzić, że na całej dzielni, która bacznie wygląda przez wizjer, aby uniknąć czyhających się za rogiem sąsiadów. Unikanie pogawędki, albo nawet rzucenia krótkiego “dobry!” w przelocie między klatką schodową a kontenerem, stało się noworocznym postanowieniem roku 2017 i 2018 zapewne też. Wszystko dla własnego dobra, poszanowania psychiki i osobistego komfortu. Biorąc pod uwagę, że tu w hiszpańskiej ziemi, raczej nikt tak bezwzględnie nie unika konfrontacji z drugim człowiekiem, przypomniała mi się historia z płotem. Polskim płotem i głębokimi polskimi wartościami, dotyczącymi kontaktów z sąsiadami.

Czytaj dalej „O różnicach kulturowych, ładnym płocie i przypływie geniuszu w przypływie skrępowania.”

Długie poduszki, eleganckie staruszki i relacje bardzo romantyczne,czyli za co można polubić Hiszpanię.

Poranek dnia 11-go września nie wydawał się wspierać pisania o rzeczach pozytywnych. Właśnie dziś dotarło do mnie dobitniej niż wcześniej, że w Tapaslandzie o siódmej rano wciąż jest ciemno, co zdecydowanie nie sprzyja wczesnemu wstawaniu, a otwarcie okna grozi wlaniem się do pokoju zapachu śmieci. Nie ma jednak, co się zniechęcać. Przyszedł czas na serię rzeczy, które całkiem mi się tu podobają.

Czytaj dalej „Długie poduszki, eleganckie staruszki i relacje bardzo romantyczne,czyli za co można polubić Hiszpanię.”

Dlaczego chłopakom nie warto robić herbaty?

Czytałam ostatnio na pewnym blogu, bardzo piękny artykuł. Serio bardzo piękny. Nie wzruszyłam się, chociaż tekst płynął, jak ciepła czekolada. Wchodził dobrze i generalnie klasyfikował się w kategorii „ładna smutna piosenka zranionej nastolatki”, szkoda tylko, że był pisany przez dorosłą kobietę, a w dodatku matkę.

Czytaj dalej „Dlaczego chłopakom nie warto robić herbaty?”

9 fajnych myśli na 9 miesięcy podróżowania

Ten czas to znacznie więcej niż zaawansowana obsługa Google maps i lepsza orientacja w terenie. Nie jestem Ci w stanie powiedzieć ile mam teraz lat. Spędzam przyjemny czas na niedoborze zazdrości o cudze życie, nadmiarze szczęścia i w przeświadczeniu, że nie mam wszystkiego, ale mam wszystko to, co ważne. Po 9 miesiącach podróży, przebiegło mi przez głowę 9 fajnych myśli.

Czytaj dalej „9 fajnych myśli na 9 miesięcy podróżowania”

A mama mówiła: „Co Ty robisz, dziecko?”

Moja mama jest cool. Potrafi popijać ze mną mocne drinki i swoją zajebistością odrobinę zawstydzać mnie przed znajomymi. Jak to każda cool mama na moje pomysły zwykle reaguje pełnym akceptacji „aha”, ale wyprowadzka do Lwowa, samotny autostop i dziekanka to odrobinę za dużo na jej świętą cierpliwość. Mimo wszystko z wyrozumiałością słuchała na skajpie o moich bezdomnych nocach, zboczeńcach i wyrzucaniu z mieszkań. W pewnym momencie zapytała, czy nie mam wrażenia, że marnuję rok? Byłam zła, bo zadała pytanie, które męczyło mnie od dłuższego czasu.

Mam wrażenie, że dziekanka to prosty wybór tylko jeżeli zaszło się w planowaną ciążę. W każdym innym wypadku budzi wątpliwości, podejrzewanie samego siebie o lenistwo i odpuszczanie studiów. Kiedy pod koniec września dostałam ostateczną zgodę na urlop, wróciłam do domu, usiadłam na krześle i nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Błąkało mi się wtedy po głowie kilka szarawych myśli i wątpliwości.

Czytaj dalej „A mama mówiła: „Co Ty robisz, dziecko?””