O różnicach kulturowych, ładnym płocie i przypływie geniuszu w przypływie skrępowania.

Było piękne wrześniowe popołudnie w Madrycie, kiedy po pokonaniu trzydaniowego obiadu, zebrałam w sobie tyle siły, aby wyrzucić śmieci. Jestem jedyną osobą w domu, zaryzykuję nawet stwierdzić, że na całej dzielni, która bacznie wygląda przez wizjer, aby uniknąć czyhających się za rogiem sąsiadów. Unikanie pogawędki, albo nawet rzucenia krótkiego “dobry!” w przelocie między klatką schodową a kontenerem, stało się noworocznym postanowieniem roku 2017 i 2018 zapewne też. Wszystko dla własnego dobra, poszanowania psychiki i osobistego komfortu. Biorąc pod uwagę, że tu w hiszpańskiej ziemi, raczej nikt tak bezwzględnie nie unika konfrontacji z drugim człowiekiem, przypomniała mi się historia z płotem. Polskim płotem i głębokimi polskimi wartościami, dotyczącymi kontaktów z sąsiadami.

Czytaj dalej „O różnicach kulturowych, ładnym płocie i przypływie geniuszu w przypływie skrępowania.”

Reklamy

Długie poduszki, eleganckie staruszki i relacje bardzo romantyczne,czyli za co można polubić Hiszpanię.

Poranek dnia 11-go września nie wydawał się wspierać pisania o rzeczach pozytywnych. Właśnie dziś dotarło do mnie dobitniej niż wcześniej, że w Tapaslandzie o siódmej rano wciąż jest ciemno, co zdecydowanie nie sprzyja wczesnemu wstawaniu, a otwarcie okna grozi wlaniem się do pokoju zapachu śmieci. Nie ma jednak, co się zniechęcać. Przyszedł czas na serię rzeczy, które całkiem mi się tu podobają.

Czytaj dalej „Długie poduszki, eleganckie staruszki i relacje bardzo romantyczne,czyli za co można polubić Hiszpanię.”

W buraczanym polu, czyli słów kilka o hiszpańskim savoir-vivre, a raczej jego braku.

Tym razem chciałam napisać coś pozytywnego o Hiszpanii, ale znowu mi nie wyszło. Porozmawiajmy więc o savoir-vivre. Dlaczego, w mojej bardzo osobistej opinii, Hiszpanie nie mają manier?

Czytaj dalej „W buraczanym polu, czyli słów kilka o hiszpańskim savoir-vivre, a raczej jego braku.”

Trudno komuś dogodzić, a jeszcze trudniej samemu sobie. Problemy, z którymi borykają się blogerzy.

Jeżeli właśnie wdepnąłeś w bloga lub zamierzasz to zrobić, powinieneś wiedzieć, że pierwszym wyzwaniem, jakie przed Tobą stanie, jest nazwa i temat. Najlepiej wymyślić coś oryginalnego, uniwersalnego i precyzyjnego zarazem, a na dodatek z wizją na lata. Niestety w tym wypadku wena działa równie skutecznie jak polscy robotnicy.

Czytaj dalej „Trudno komuś dogodzić, a jeszcze trudniej samemu sobie. Problemy, z którymi borykają się blogerzy.”

Moment, w którym masz już prawie wszystko.

Dotarłam szczęśliwie do momentu, w którym mogę powiedzieć, że mam wszystko, a żeby być uczciwym, prawie wszystko, bo zawsze znajdzie się jakieś prawie. 22 lata na karku i już! Z ręką na sercu uważam, że naprawdę niewiele może zmienić się na lepsze. Mimo że nie uważam się za osobę szczególnie towarzyską, moje szczęście to głownie ludzie. Mało ludzi, mało rzeczy i ich satysfakcjonująca jakość.

Czytaj dalej „Moment, w którym masz już prawie wszystko.”

Słońce, jedzenie i niechlujne stoły, czyli jak przestać lubić Hiszpanię.

 

Czy podobała Ci się kiedykolwiek wizja mieszkania w Hiszpanii? Mi owszem. Czy podoba mi się teraz? Nie. I Tobie prawdopodobnie też by się nie spodobała.

Czytaj dalej „Słońce, jedzenie i niechlujne stoły, czyli jak przestać lubić Hiszpanię.”

Odwołane loty, niespełnione obietnice. Jak Ryanair oszukuje klientów?

Jeżeli jedyną rzeczą, o której marzycie jest odwiedzenie Waszego Ukochanego, który niefortunnie mieszka 2,5 tys. km stąd, ostatnią wiadomością, jaką chcecie otrzymać dzień przed wyjazdem jest informacja, że Wasz lot został odwołany. Na dodatek jest to drugi etap podróży – przesiadka na lotnisku, na którym nigdy nie byliście, nie wiecie jak działa tam internet i nie wiecie nawet, że nie możecie wwozić kanapek, bo jesteście obywatelami tzw. „europy wschodniej”. 

Czytaj dalej „Odwołane loty, niespełnione obietnice. Jak Ryanair oszukuje klientów?”