O różnicach kulturowych, ładnym płocie i przypływie geniuszu w przypływie skrępowania.

Było piękne wrześniowe popołudnie w Madrycie, kiedy po pokonaniu trzydaniowego obiadu, zebrałam w sobie tyle siły, aby wyrzucić śmieci. Jestem jedyną osobą w domu, zaryzykuję nawet stwierdzić, że na całej dzielni, która bacznie wygląda przez wizjer, aby uniknąć czyhających się za rogiem sąsiadów. Unikanie pogawędki, albo nawet rzucenia krótkiego “dobry!” w przelocie między klatką schodową a kontenerem, stało się noworocznym postanowieniem roku 2017 i 2018 zapewne też. Wszystko dla własnego dobra, poszanowania psychiki i osobistego komfortu. Biorąc pod uwagę, że tu w hiszpańskiej ziemi, raczej nikt tak bezwzględnie nie unika konfrontacji z drugim człowiekiem, przypomniała mi się historia z płotem. Polskim płotem i głębokimi polskimi wartościami, dotyczącymi kontaktów z sąsiadami.

Wracając jednak do tego, że raczej nikt tu nie unika ludzi…  

Wczoraj poszłam pograć w ping ponga i prawie mnie rozjechano. Na wyjeździe z garażu podziemnego przy siłowni zrobił się spory korek, ponieważ dwóch przypakowanych panów postanowiło uciąć nie krótką pogawędkę na życiowe tematy. Jeden wyjeżdżał z garażu, drugi wjeżdżał. Na moje nieszczęście się znali, więc zamiast kiwnąć głową, albo udać, że się nie widzą (u nas ta metoda działa znakomicie), mimo ostrzału klaksonów, postanowili zaparkować na ręcznym i pośmieszkować. Po powiedzeniu sobie, co mieli do powiedzenia, jeden z nich nie patrząc przed siebie, ruszył pewnie, nie zważając na los niewinnych przechodniów. I tak właśnie prawie zrobił ze mnie rudowłosy słowiański placek.   

Sytuacja ta nie należy do rzadkich.

Hiszpanie pogawędkę mogą uciąć na środku jezdni, stojąc na awaryjnych i hamując ruch.

Mogą znaleźć czas na rozmowę, mimo że 5 minut temu umierali z przerażenia, że są spóźnieni już 20 minut i nie należy zwlekać z wyjściem ani minuty dłużej.

Mogą śmieszkować, mimo dzielących ich balkonów czy pasażerów w samolocie.

Mogą i robią to przy każdej możliwej okazji.

Właśnie w takich sytuacjach przypomina mi się historia z płotem.

Tegoroczne chłodne sierpniowe dni, postanowiłyśmy spędzać z moją Mamą w ogrodzie. Po tygodniu napotykania Sąsiadki zza siatki, na tejże siatce nieoczekiwanie pojawił się płot. Pani Sąsiadka, przyłapana podczas maskowania swojego zielonego jestestwa, wymieniła ostatnie w tym miesiącu grzeczności z moją Mamą.

– Oh! Widzę, że zakłada Pani płot! Jaki ładny!

– Tak. Po co wszyscy mamy się czuć niekomfortowo, a tak to przynajmniej każdy ma swoją przestrzeń… Cicho i prywatnie… Po co się krępować?

– Doskonały pomysł! Chyba też sobie taki założę.

Przypływ geniuszu w przypływie skrępowania. Dzięki zdecydowanym opłotowaniu siatki, już nie przeszywa mnie bolesny skurcz mówienia “dzień dobry” za każdym wyjściem na tyły domu.

Reklamy

Jeden komentarz na temat “O różnicach kulturowych, ładnym płocie i przypływie geniuszu w przypływie skrępowania.”

  1. Przypomina mi się historia z banku. Pracę zaczynałam o 9, bank otwierali już na całe szczęście o godzinie 8 rano. Uradowana, że jestem pierwsza usiadłam i czekam aż mnie Pan zawoła do swojego biurka. Przywitał mnie miło, z uśmiechem i powiedział, że zaraz wraca. Niestety zaraz zamieniło się na 40 minut czekania, ponieważ obok przy biurku, siedziała Pani i opowiadała bardzo przejętym głosem „ciekawą” historie na temat swojego syna z dnia poprzedniego. Po 40 minutach Pan wrócił do mnie, uśmiechnął się i zapytał: „przepraszam, a …. o co Pani prosiła?” Madre mia!! Tranquilo, no pase nada, todo bien!!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s