Długie poduszki, eleganckie staruszki i relacje bardzo romantyczne,czyli za co można polubić Hiszpanię.

Poranek dnia 11-go września nie wydawał się wspierać pisania o rzeczach pozytywnych. Właśnie dziś dotarło do mnie dobitniej niż wcześniej, że w Tapaslandzie o siódmej rano wciąż jest ciemno, co zdecydowanie nie sprzyja wczesnemu wstawaniu, a otwarcie okna grozi wlaniem się do pokoju zapachu śmieci. Nie ma jednak, co się zniechęcać. Przyszedł czas na serię rzeczy, które całkiem mi się tu podobają.

Podłużne poduszki

Jeżeli ktoś je gdzieś jeszcze widział, dajcie znać (!), ale podczas całorocznego włóczenia się autostopem po cudzych domach, znalazłam je tylko tutaj.

Pozwalają unikać nocnych wojen oraz utrzymać głowę na tej samej wysokości, niezależnie od przemieszczania się po łóżku. Kiedy twoja druga połowa wyjdzie do pracy, służą dobrze jako człowiekopodobny obiekt do przytulania.   

Polecam

Michalina Tańska

Żaluzje

Nie takie zwykłe żaluzje, ale ich pancerna odmiana (tzw. persianas). Drzemka o każdej porze dnia gwarantowana, światło nie zawraca dupy, a w porównaniu z żaluzjami te drugie zapewniają marny efekt.

 

Eleganckie staruszki

Nie żebym oglądała się za staruszkami, ale przyzwyczajona do gangu moherów, podśpierwującego godzinki w autobusie po porannej mszy, eleganckie hiszpańskie staruszki to balsam dla oczu. Możliwe, że po nastoletnim kryzysie i modzie na look małoletniej lafiryndy troska o wygląd przeradza się w coś naprawdę przyjemnego jak elegancja i szyk. Brawo dla hiszpańskich staruszek!

Obsługa w restauracji

Otóż “Hiszpania jest krajem kelnerów” o czym napisała Olga w artykule, który polecam przeczytać. Jak wszędzie zdarzają się wyjątki, ale tutaj raczej rzadko widzi się studentów, pracujących w tym zawodzie, ale panów i panie w średnim wieku owszem. Jednym z powodów jest to, że życie kręci się tu głównie wokół jedzenia, a studenci nie pracują w wakacje, bo przecież życie na utrzymaniu rodziców jest wygodne i oni swoich czystych paluszków brudnymi talerzykami nie pobrudzą… Kelner to zawód, który traktuje się poważnie i wykonuje dobrze. Porównując z Polską czy Szwecją, jak dla mnie, o niebo lepiej.  

Jedzenie

Osobiście mam już wstręt do smażonego jedzenia i późnych kolacji. Nie wierzcie w mit śródziemnomorskiej diety, albo bajkę, którą opowiadają tu babcie i mamy, że jedzenie ciężkiej, dużej kolacji o 22.00 i ciastka z kawą na śniadanie was odchudzi, ale… Jedzenie jest smaczne i jest takie w większości miejsc. Nie ma co się martwić o chodzenie do nowych restauracji, bo na 90% i tak będzie dobrze. Dużym plusem są też gratisy do piwa i posiłków (aperitif) w postaci talerzyka oliwek czy chipsów oraz darmowy chleb czy dzbanek wody (z kranu, ale jednak…). Niestety w Polsce skąpstwo i bieda, za wszystko trzeba płacić.

Jeżeli w te wakacje wybieracie się do Hiszpanii na śniadanie polecam: napolitanas de chocolate albo churros, a na obiad lub kolację: croquetas (de jamon i queso) lub/i calamares fritos z tinto de verano do popicia. Przytyjecie na 100%, ale przynajmniej w dobrym stylu.

napolitanas de chocolate
napolitanas de chocolate
churros (mozna jeść też z cukrem, ale z czekoladą lepsze)
croquetas (najlepsze z szynką i serem)
calamares fritos
tinto de verano (Czasem na dnie szklanki można znaleźć osad, który jest pozostałością po dobrych kilku łyżkach białego cukru. Mamy i babcie twierdzą, że to lód, ale nie dajcie się zwieść!)

Relacje bardzo romantyczne

Nie żeby wszyscy biegali z różami w zębach, ale kiedyś usłyszałam w wiadomościach, że według statystyk, w Hiszpanii relacje trwają dłużej i mniej osób się rozwodzi. Może trochę się przechwalali, ale myślę, że coś w tym jest. Wspominałam już w poprzednim artykule, że w godzinach wieczornych łatwo o porno rodzajowe na trawniku czy ławeczce. Owszem, ale łatwo też zauważyć, że ludzie o wiele częściej okazują sobie uczucia, nie wstydzą się tego i generalnie są bardziej przytulaśni. Nie jest to wcale rzadkość, że małżeństwa z dwudziestoletnim stażem wciąż trzymają się za ręce, całują jak nastolatki na pożegnanie przed wsadzeniem drugiej połowy do pociągu i prowadzą ożywione, przyjazne oraz przyjemne dyskusje. Nieczęsto spotykam się z takim obrazkiem w Polsce. Jak przeżyli ze sobą 20 lat to cud, jak buziaczki i rozmawianie o miłości to raczej po alkoholu, a jeżeli rozmowa dłuższa niż 10 minut to zwykle “co na obiad, jaka brzydka dziś pogoda i ile kredytu zostało do spłacenia”.  

A co lubię w samym Madrycie?

Retiro

Duży, ładny park. Duże, szerokie aleje. 120 hektarów, łódki, którymi można popływać po fancy stawie (polecam na randki), darmowe wystawy, blisko do super muzeum Prado. Polecam zabrać rolki.

Metro

Czasem śmierdzi, czasem jest tłoczno, ale i tak nie ma co narzekać.

Wikipedia mówi, że:

Metro de Madrid jest jednym z najstarszych systemów metra w Europie (otwarte w 1919 roku) oraz jednym z największych systemów transportu tego typu na świecie. Posiada 279 stacji i 15 linii”. 

Nie wiem czy to prawda, ale zarówno linii, jak i przystanków, jest dużo i poza zakupami w odległym supermarkecie na przedmieściach, nie za bardzo opłaca się wsiadać do samochodu.

PS. Jeżeli nie chcecie wystawiać się na pośmiewisko i jeszcze bardziej podważać autorytetu swojego państwa, nie wspominajcie, że warszawskie metro ma tylko jedną linię…

 

Reklamy

2 myśli na temat “Długie poduszki, eleganckie staruszki i relacje bardzo romantyczne,czyli za co można polubić Hiszpanię.”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s