A mama mówiła: „Co Ty robisz, dziecko?”

Moja mama jest cool. Potrafi popijać ze mną mocne drinki i swoją zajebistością odrobinę zawstydzać mnie przed znajomymi. Jak to każda cool mama na moje pomysły zwykle reaguje pełnym akceptacji „aha”, ale wyprowadzka do Lwowa, samotny autostop i dziekanka to odrobinę za dużo na jej świętą cierpliwość. Mimo wszystko z wyrozumiałością słuchała na skajpie o moich bezdomnych nocach, zboczeńcach i wyrzucaniu z mieszkań. W pewnym momencie zapytała, czy nie mam wrażenia, że marnuję rok? Byłam zła, bo zadała pytanie, które męczyło mnie od dłuższego czasu.

Mam wrażenie, że dziekanka to prosty wybór tylko jeżeli zaszło się w planowaną ciążę. W każdym innym wypadku budzi wątpliwości, podejrzewanie samego siebie o lenistwo i odpuszczanie studiów. Kiedy pod koniec września dostałam ostateczną zgodę na urlop, wróciłam do domu, usiadłam na krześle i nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Błąkało mi się wtedy po głowie kilka szarawych myśli i wątpliwości.

„Jak się coś zaczyna to się kończy”

My studenci psychologii, słysząc to zdanie, kiwamy porozumiewawczo głowami myśląc „Aha… pułapka zaangażowania”. Normalni ludzie mówią „konsekwencja i wytrwałość”, bo przecież o to w tym wszystkim chodzi. Studia trzeba zacząć, skończyć, dostać pracę i dociągnąć do emerytury. Nie ma miejsca na przerwy, bo czas ucieka i wypada się z rytmu. Ja byłam wówczas „normalnym człowiekiem”, który popadał w pułapkę konsekwencji i lęku. Na całe szczęście pokusiłam się o trochę adrenaliny, zaczynając moje jazdy stopem.

„Jak się bierze dziekankę to potem bardzo ciężko wrócić”

Wszyscy tak mówili. Bałam się, że mnie też to dopadnie, ale tak się nie stało. Jeżeli nie jesteś pewien, czy lubisz swoje studia weź dziekankę. Nie chcesz wracać – nie wracaj, najwyraźniej to nie dla Ciebie, a po co robić coś czego nie lubisz? Ja się stęskniłam. Kiedy byłam w Granadzie poprosiłam znajomych o przemycenie mnie na wykłady. Nie zrozumiałam z nich prawie nic, ale byłam pierwszym studentem na sali. Aby do października! 🙂

„Koledzy skończą rok wcześniej”

Znajomi w pracy, a ja jeszcze na ćwiczeniach w sali 47. Co za wstyd…  Bałam się, że będę odrobinę opóźniona, ale chyba wszystko ze mną OK.

„Z obcymi będę spać…”

Cóż, tak poznaje się ludzi. Najpierw muszą być obcy, żeby stali się znajomymi. Było paru napalonych, było paru fajnych, z którymi wciąż jestem w kontakcie i dla tych ostatnich warto było zaryzykować 🙂

„Ktoś mnie w końcu zgwałci”

Cóż… było blisko. Obmacywacze na ulicy i w samochodzie. Obleśni hości, napaleni zboczeńcy. Na moje szczęście nikomu się nie udało, a ja nauczyłam się głośno krzyczeć i unikać popaprańców.

„Skończę w rowie”

Myślałam… ale wciąż dzielnie trzymam się asfaltu. Było niebezpiecznie parę razy, natomiast w większości przypadków spotkałam się z serdecznością i… dobrym jedzeniem 🙂

„Cholera, zmarnuję rok”

Bo co się stanie, gdy żaden z moich planów nie wypali?

10 000 kilometrów stopem naliczyłam w okolicy grudnia, a potem doszła mi jeszcze Hiszpania. Jeździłam sama, szukałam mieszkania na Ukrainie, znam więcej przekleństw po hiszpańsku niż po polsku (czy powinnam być dumna?), podbiłam szczyty ekstrawertyzmu, dyskomfortu i samodzielności, śpiąc u obcych ludzi, jeżdżąc z nieznajomymi. Dużo zobaczyłam, wiele się dowiedziałam i miałam okazję żyć nie wiedząc gdzie jadę i śpię następnego dnia. Zbudowałam w sobie dużo otwartości i pancerz na przeciwności losu (który i tak mimo wszystko czasem przecieka, ale mniejsza o to, nikt nie jest doskonały).

„Mogę zapomnieć o pracy”

Praca zdalna w tym wypadku jest mniej różowa niż zwykle, ale wciąż idzie dobrze. Z laptopem w kuchni, na stacjach benzynowych, ulicy, czy w barach. Jeśli jest wi-fi, nie ma się czym martwić. Czasami bywa trudno, głośno, bez prądu i kompletnie się nie chce. Takiej pracy też trzeba się nauczyć. +10 EXP do organizacji czasu.

I wyszło na to, że znowu bałam się nie wiadomo czego. Ale to chyba normalne, bo…

„Zawsze znajdzie się odpowiednia filozofia do braku odwagi.”

Cokolwiek siedziało mi w głowie, bardzo się cieszę, że się myliłam.

Masz już swoje podanie o urlop, czy jeszcze piszesz? Postaw ostatnią kropkę i zacznij robić szalone rzeczy 🙂   

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s