Stalker nasz powszedni

Nie znajdziecie już na blogu tego wpisu. Z góry przepraszam, ale nie żałuję. Napisałam kiedyś w przypływie odwagi o moim samotnym wypadzie stopem po Andaluzji, kiedy od pierwszego kroku, postawionego na wysuszonej hiszpańskiej ziemi, byłam śledzona. Śledzona przez człowieka, który mieszkał 900 km od miejsca, w którym wylądowałam, z którym nie miałam żadnego kontaktu od ponad miesiąca, a który przypadkiem czekał na mnie na lotnisku o dokładnej godzinie mojego przylotu. W samym Alicante widziałam go jeszcze 2 razy, ale on widywał mnie częściej, o czym dowiedziałam się ze specjalnie założonej na tę okazję skrzynki mailowej, do której otwarcia zostałam zaproszona z nieznanego mi numeru… Następnie niepostrzeżenie pojawił się w Gdańsku, kiedy ja bezpiecznie włóczyłam się po Granadzie, wyszukując moich znajomych na couchsurfingu, u których mógłby znaleźć nocleg i o mnie popytać.

Czytaj dalej „Stalker nasz powszedni”

Reklamy

12 fundacji na 12 miesięcy

W związku z tym, że skrzętnie realizuję postanowienia noworoczne, zgodnie z obietnicą dzielę się z Wami dwunastoma fundacjami, które zdecydowałam się wspierać w tym roku. Może się zainspirujecie, może nie. Może wększość ludzi stwierdzi, że nie ma na to czasu, że ich to nie obchodzi i tak czy siak nie ma na nic wpływu, tocząc się przez życie pozbawiona możliwości wyboru czy zmiany. Mimo to wypisuję te 12 punktów, bo wciąż tli się we mnie iskra nadziei dla naszego zepsutego wyuczoną bezradnością społeczeństwa.

Czytaj dalej „12 fundacji na 12 miesięcy”

“Większą mi rozkoszą podróż niż przybycie!” o długich podróżach i ciężkich powrotach

Siedzę i myślę, kasuję i piszę od nowa, bo wciąż zastanawiam się w jaki sposób pisze się o depresji. W jaki sposób pisze się o niej dobrze, serwuje na chłodno, by nie raziła paszteciarstwem rodem z opery mydlanej.  O depresji po podróży wspominałam już kilkakrotnie, ale wciąż mam wrażenie, że niewystarczająco wyraźnie. Opisywanie swoich osobistych dramatów nie sprawia mi przyjemności, ale także nie przysparza wstydu czy żalu. Nie mam przepisu na to, jak sprawić by dzień był dobry. Piszę ten artykuł raczej dla własnego wewnętrznego spokoju.

Czytaj dalej „“Większą mi rozkoszą podróż niż przybycie!” o długich podróżach i ciężkich powrotach”

Carte blanche

W końcu przyszedł czas na kolejną carte blanche. Zaliczyłam w tym roku 25 lotów, kilka drobnych sukcesów studenckich i towarzyskich. To tyle w kwestii podsumowań, biegnę dalej!

Dobrze mieć chwilę na podsumowanie, jednak całkiem niedorzeczny wydaje się fakt, że pewnego dnia roku wszystko nagle zaczyna liczyć się od nowa, co daje nam złudzenie, że zaczynamy z czystą kartą. Jest mi jednak wszystko jedno, bo jeśli złudzenia działają na naszą korzyść, to niezależnie od ich racjonalności powinniśmy umieć z nich korzystać. W przypływie flow i inspiracji zapraszam na listę moich postanowień noworocznych.   

Czytaj dalej „Carte blanche”

Po co Hiszpanom drabiny na cmentarzach? Słów kilka o tutejszych nekropoliach.

Z okazji końca października zabieram Was na cmentarz. Inny od tych, do których jesteście przyzwyczajeni, w innym wypadku nie byłoby o czym pisać.

Bonus: artykuł zawiera zdjęcia.

Czytaj dalej „Po co Hiszpanom drabiny na cmentarzach? Słów kilka o tutejszych nekropoliach.”

O różnicach kulturowych, ładnym płocie i przypływie geniuszu w przypływie skrępowania.

Było piękne wrześniowe popołudnie w Madrycie, kiedy po pokonaniu trzydaniowego obiadu, zebrałam w sobie tyle siły, aby wyrzucić śmieci. Jestem jedyną osobą w domu, zaryzykuję nawet stwierdzić, że na całej dzielni, która bacznie wygląda przez wizjer, aby uniknąć czyhających się za rogiem sąsiadów. Unikanie pogawędki, albo nawet rzucenia krótkiego “dobry!” w przelocie między klatką schodową a kontenerem, stało się noworocznym postanowieniem roku 2017 i 2018 zapewne też. Wszystko dla własnego dobra, poszanowania psychiki i osobistego komfortu. Biorąc pod uwagę, że tu w hiszpańskiej ziemi, raczej nikt tak bezwzględnie nie unika konfrontacji z drugim człowiekiem, przypomniała mi się historia z płotem. Polskim płotem i głębokimi polskimi wartościami, dotyczącymi kontaktów z sąsiadami.

Czytaj dalej „O różnicach kulturowych, ładnym płocie i przypływie geniuszu w przypływie skrępowania.”

Długie poduszki, eleganckie staruszki i relacje bardzo romantyczne,czyli za co można polubić Hiszpanię.

Poranek dnia 11-go września nie wydawał się wspierać pisania o rzeczach pozytywnych. Właśnie dziś dotarło do mnie dobitniej niż wcześniej, że w Tapaslandzie o siódmej rano wciąż jest ciemno, co zdecydowanie nie sprzyja wczesnemu wstawaniu, a otwarcie okna grozi wlaniem się do pokoju zapachu śmieci. Nie ma jednak, co się zniechęcać. Przyszedł czas na serię rzeczy, które całkiem mi się tu podobają.

Czytaj dalej „Długie poduszki, eleganckie staruszki i relacje bardzo romantyczne,czyli za co można polubić Hiszpanię.”